Aloe vera przynosi szczęście na Gran Canaria

IMG_2151
Pomiędzy Teneryfą a Fuertaventurą w archipelagu wysp Kanaryjskich leży Gran Canaria. Jest trzecią co do wielkości wyspą w archipelagu, a dzięki swojej różnorodności mówi się o niej,że jest mikro-kontynentem: zaznaczają się na niej piętra roślinności, różnice klimatyczne i zróżnicowana fauna i flora.
Po zeszłorocznym wypadzie na Teneryfę wydawało nam się, że wiemy czego się spodziewać. Z całą pewnością kanaryjskiej otwartości, która jest dla nas największą wartością. Ja sama oczekiwałam też wielkich aloe vera, a chłopaki wielkich fal.
Przed wyjazdem z Polski oczywiście próbowałam odnaleźć plantacje aloesu, zarezerwować zwiedzanie – niestety bezskutecznie. Postanowiłam więc wykazać się cierpliwością i dopytać mieszkańców już na miejscu. Umówiłam się też na spotkanie z przedstawicielami marki Ejove – takie połączenie przyjemnego z pożytecznym, wrodzona skłonność Poznaniaków 😉 Elena, mój łącznik na Gran Canarii powiadomiła mnie, że plantacji aloe vera nie znajdę na Gran Canarii! Ejove ma produkcję w niewielkiej manufakturze na przedmieściach Las Palmas, jednak materiał roślinny sprowadza z pobliskiej Teneryfy. Teneryfa dysponuje większą przestrzenią, a oddalona jest zaledwie o półtorej godziny drogi morskiej. Początkowo ta informacja mnie rozczarowała, ale ponieważ od pierwszych chwil na Kanarach moje oko maniaka wyszukiwało każdego, nawet najbardziej lichego przedstawiciela mojego ulubionego gatunku sukulentów szybko zadowoliłam się wynajdywaniem aloesów w przydomowych ogródkach i na balkonach.
Trzeba przyznać, że mieszkańcy Gran Canarii doceniają moc zielonego złota, ale jako, że mają je pod ręką, nie muszą korzystać z w takiej formie, w jakiej korzystamy z nich w Polsce. zamiast kremów po prostu przycinają liść i pozyskują jego miąższ.. Przy takim palącym słońcu, zwłaszcza na południu wyspy aloes jest najlepszym ratunkiem na oparzenia. Ale tutaj dopiero w praktyce zauważyłam, że często panie domu sadzą go przed wejściem do domostwa, aby przynosił szczęście. Tak, tak, najwięcej aloesów widziałam właśnie w sąsiedztwie drzwi.
Na północy wyspy liście aloe vera w donicach mają zielony kolor, jednak na południu, tam, gdzie słońce pali niemiłosiernie przybierają wypłowiały kolor na pograniczu brązu, żółci i pomarańczowego.
Podczas wycieczek wzdłuż i w poprzek wyspy spotkałam tylko jedną roślinę rosnącą dziko na zboczu góry. Wszystkie pozostałe zostały posadzone przez człowieka, zatem wygląda na to, iż nasiona nie przyjmują się w podłożu chętnie. Są za to chętnie sadzone dla ozdoby skwerów, a nawet pobocza autostrady.
Co poza aloesami? Genialna plantacja kawy! Jedyna w Europie (choć geograficznie jednak w Afryce). Gorąco polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *